Drukuj
 

OSTRZEGAMY I NIE POLECAMY!

 
 
 

Jedna z opinii na temat książki brzmi:

 

„Są książki, które nie musiałyby być napisane i nie ma znaczenia, czy przez kogokolwiek zostaną przeczytane. Są też takie, bez których ludzkość byłaby zwyczajnie uboższa. Książka „Życie Świadome Celu” to dzieło, którego nie można nie przeczytać. A jeśli w niebie będą rozdawane literackie „noble”, to trzymasz w ręku pozycję nominowaną.” – W. Andrzej Bajeński, pastor.

 
 

Książka autorstwa Ricka Warrena sprzedała się już w ponad 25 mln. egzemplarzy (dane z kwietnia 2007 r.), a przez 180 tygodni była na liście New York Times’a najlepiej sprzedających się książek.

 

Najlepiej na świecie sprzedająca się książka w 2003, 2004 i 2005 r.!

Dlaczego zatem ostrzegamy i zdecydowanie nie polecamy jej czytania? Powodów jest wiele, kilka najważniejszych z nich umieszczamy w niniejszym artykule.

 

 

Dużo, dużo więcej na temat książki, działalności i planów Ricka Warrena, można przeczytać na Ulicy Prostej, pod tym linkiem.

 

 

 

Zanim przejdę do powodów niniejszego ostrzeżenia przed czytaniem tej książki, jeszcze jedna opinia o niej, właśnie z artykułu na Ulicy Prostej, z którą się całkowicie zgadzam:

 
 

"Jest kilka naprawdę dobrych rzeczy i wniosków, napisanych i postawionych przez Ricka Warrena. Zawsze jednak są wymieszane z tyloma błędnymi i teologicznie słabymi stwierdzeniami, że można oszaleć próbując jakoś to wszystko uporządkować. Czytasz coś naprawdę wspaniałego i nagle autor wrzuca jakiś cytat z Matki Teresy albo Aldousa Huxleya, a Twój mózg staje w poprzek. Istnieje tendencja przedstawiania Boga jako uśmiechniętej buzi na niebie - lecz wtedy musisz pominąć Jego sprawiedliwość i gniew! Poza tym, jeśli jesteś jedynym "krytykantem" w grupie, niczego nie zmienisz - szczególnie, gdy wszyscy inni wydają się być bezkrytycznymi entuzjastami tej książki" (David)

 

 

Zacznijmy od najważniejszego. Rick Warren korzysta w książce z bardzo wielu przekładów Biblii. Pozornie to dobrze, ale niestety korzysta również z przekładów, które kompletnie wypaczyły Słowo Boże, gdzie są zmieniane, dodawane lub ujmowane poszczególne słowa lub nawet całe zdania (np. przekład "The Message"). Co gorsza, pastor Waren sam, na końcu książki pisze, że zrobił tak celowo - "Dlatego celowo używałem różnych, sparafrazowanych wersji Biblii, aby pomóc Ci odbierać Boże prawdy w nowy, świeży sposób" i  "Oczywiście, w każdym tłumaczeniu są pominięte jakieś niuanse lub odcienie znaczeniowe"...

 

 

(Parafraza: „swobodna przeróbka utworu literackiego, zachowująca jednak rozpoznawalne podobieństwo do pierwowzoru” – Słownik języka polskiego.)

 

 

 

Już na samym początku książki, na str. 8, w dedykacji dla czytelnika, mamy taki oto fragment z Efezjan 1:11

 
 

przekład The Message

 

"Jedynie w Chrystusie odkrywamy to, kim jesteśmy i po co żyjemy. O wiele wcześniej, zanim usłyszeliśmy o Chrystusie... On skierował na nas swój wzrok, zaplanował dla nas wspaniałe życie, będące częścią wielkiego celu, jaki nadał wszystkiemu i wszystkim"

 

 

 

znany nam przekład Warszawski

 

"w którym też przypadło nam w udziale stać się jego cząstką, nam przeznaczonym do tego od początku według postanowienia tego, który sprawuje wszystko według zamysłu woli swojej,"

 

 

 

Czy dodatki w stylu "zaplanował dla nas wspaniałe życie, będące częścią wielkiego celu" są niuansami? Czy w ogóle Biblię (jej tłumaczenia) można parafrazować? Każdy z nas przytaczając jakiś werset z Biblii i zmieniając choćby jedno czy dwa słowa, już parafrazuje ten fragment. Jednak gdy mamy możliwość zacytowania możliwie najwierniejszego przekładu, to dlaczego tego nie robić, a używać parafraz? Ja czytam w Biblii, że zmiana (dodawanie, odejmowanie czegokolwiek) Słowa Bożego jest grzechem i Bóg tego zakazuje (Obj. Jan. 22:18-19; 5 Mojż. 4:2). Pastor Warren uważa jednak, że "znane nam brzmienie biblijnych wersetów ma już na nas niewielki wpływ" i tym uzasadnia stosowanie sparafrazowanych przekladów.

 

 

 

Aby pokazać fałszywość przekładu „The Message”, którego zdecydowanie nie można nazwać Biblią, przytoczę tutaj tłumaczenie wszystkim chyba znanej modlitwy Ojcze nasz.

 
 

„Skoro taki Bóg was kocha, możecie się modlić w bardzo prosty sposób. O tak:
Ojcze nasz w niebie,
Objaw, kim jesteś.
Napraw świat;
Czyń to, co najlepsze — jak na górze, tak i na dole.
Zachowuj nas przy życiu dzięki trzem porządnym posiłkom dziennie.
Zachowuj nas w stanie przebaczenia i abyśmy przebaczali innym.
Chroń nas przed samymi sobą i przed Diabłem.
To ty rządzisz!
Możesz sprawić, co tylko zechcesz!
Płomieniejesz pięknem!
Tak. Tak. Tak".

 

 

 

Co ciekawe, nawet sam autor przekładu „The Message” Eugene Peterson przyznał, że czuje się trochę nieswojo, gdy słyszy w wielu Kościołach fragmenty Biblii odczytywane z The Message, a nie z normalnych przekładów. Mówi: „Nigdy nie polecałbym używania The Message w sensie: 'Słuchajcie Słowa Bożego!'. Jestem zdumiony, że wielu jednak tak robi". (źródło 1; źródło 2)

 

 

 
 

Sparafrazowanych, wypaczonych fragmentów Biblii w „Życiu Świadomym celu” jest tak wiele, że nie sposób byłoby ich tutaj przytoczyć. Więc idźmy dalej.

 
 

Książka „Życie świadome celu” zaczyna się tak:

 

Ta książka nie jest zwyczajną książką. Jest przewodnikiem w 40-dniowej podróży, która pomoże ci odkryć odpowiedź na najważniejsze życiowe pytanie: „Po co ja tutaj tak naprawdę jestem?”. Po odbyciu tej podróży będziesz znał cel swojego życia i zobaczysz wielki obraz – złożony ze wszystkich dobrze do siebie pasujących części twojego życia. Ta pespektywa uwolni cie od stresu, ułatwi ci podejmowanie decyzji, przyniesie satysfakcję, a co najważniejsze, przygotuje cię do wieczności.”

 
 

Ileż zapewnień!!! Czy aby na pewno każdy, kto przeczyta tę książkę, będzie znał cel swojego życia? Gdyby tak miało być, to książka Warena nie tylko byłaby nie zwyczajną książką, ale również przewyższyła by pod tym względem Biblię! A przecież nawet przeczytanie całej Biblii nie jest absolutnie równoznaczne ze znalezieniem celu i sensu naszego istnienia! Dopóki Duch Święty nie zamieszka w danej osobie (w chwili nowego narodzenia), dopóty prawdziwe znaczenie Biblii będzie przed jej oczyma zakryte. Tylko Bóg może dać właściwe poznanie i zrozumienie. Jak napisał apostoł Paweł do Tymoteusza:

 

 

 

Rozważ, co mówię, a Pan da ci właściwe zrozumienie wszystkiego. (2 List do Tymoteusza 2:7, Biblia Warszawska)

 

 

 

Na stronie 10 kolejne niebezpieczne zapewnienie: „Kolejnych 40 dni przemieni Twoje życie”. Nie pojmuję, jak można stwierdzać z całą pewnością, że dana książka, film, czy płyta muzyczna zmieni czyjeś życie... Pastor Waren jednak nie boi się dawać takich zapewnień i idzie z biegiem książki coraz dalej.

 
 

Na stronie 58  zachęca (posługując się znowu fałszywą Biblią):

 

„Biblia mówi: „Wszyscy, którzy powierzą się Bożemu Synowi jako swojemu zbawicielowi, otrzymają życie pełne i wieczne”. Gdziekolwiek znajdujesz się, czytając ten tekst, zachęcam cię, byś wypowiedział słowa modlitwy, które zmienią twoją wieczność: „Jezu, wierzę w Ciebie i przyjmuję Cię”. Nie wahaj się, zrób to. Jeśli rzeczywiście myślałeś tak, jak się modliłeś, to moje gratulacje! Witaj w Bożej rodzinie!

 

 

 

Zastanawiam się, ile takich modlitw będzie poprzedzonych szczerym żalem za grzechy, ile osób wypowiadając taką modlitwę będzie zdawało sobie sprawę ze swego tragicznego położenia jako grzesznika. Na ile takich modlitw Bóg w ogóle odpowie? Ile osób prawdziwie uwierzy w Juzusa Chrystusa?

 

Pastor Waren zapewniając czytelnika, że dane słowa modlitwy zmienią jego wieczność, jeśli tylko pomyśli on, tak jak się pomodlił, wchodzi ewidentnie w kompetencje Boga.

 

Nowe narodzenie z Ducha Świętego jest przecież suwerenną decyzją Boga i dotyczy tylko tych, którzy szczerze uwierzyli w Jezusa Chrystusa.

 

 

 

Usprawiedliwieni tedy z wiary, pokój mamy z Bogiem przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa (List do Rzymian 5:1, Biblia Warszawska)

 

W nim i wy, którzy usłyszeliście słowo prawdy, ewangelię zbawienia waszego, i uwierzyliście w niego, zostaliście zapieczętowani obiecanym Duchem Świętym (List do Efezjan 1:13, Biblia Warszawska)

 

 

 

Grzesznik może tylko stanąć z pustymi rękoma przed Bogiem i błagać Go o zmiłowanie.  I stanie się tak tylko wtedy, gdy Bóg w swojej łasce pociągnie go do tego. Wszystko jest z Boga i Jego łaski. Czy to może się stać po wypowiedzeniu takiej modlitwy? Może. Ale nie musi. To nie modlitwa zbawia, ale Jezus Chrystus.

 

Wierzę, że pastor Warren szczerze pragnie nawracania się ludzi, ale widzę też, że pragnie również osiągnąć sukces w prowadzonym przez siebie kościele. Liczby mają dla niego duże znaczenie... O tym troszkę dalej.

 

 

 

Na stronach 186-187 pastor Waren pisze coś, z czym się całkowicie zgadzam:

 
 

„Biblia musi stać się podstawową normą twojego życia – kompasem, który wskazuje kierunek, zbiorem porad, z których korzystasz, chcąc podejmować mądre decyzje oraz wzorcem, za pomocą którego wszystko oceniasz. Biblia zawsze powinna stanowić pierwsze i ostatnie słowo w Twoim życiu. (...) Najważniejszą decyzją, jaką możesz dzisiaj podjąć, jest określenie tego, co będzie najwyższym autorytetem twojego życia. Zdecyduj o tym, nie zważając na standardy, którymi kieruje się dzisiejsze społeczeństwo czy tradycja. Odrzuć poleganie na ludzkiej inteligencji i na własnych uczuciach. Jako najwyższy autorytet wybierz Biblię.”

 
 

Dlaczego jednak pastor Waren sam nie trzyma się powyższych prawd, czerpiąc pełnymi garściami ze świata?

 

 

 

Waren jest przedstawiany jako wykładowca na stronie „The global leadership summit” w taki sposób:

 

„Rick Warren jest założycielem i pastorem 30 000 kościoła w Lake Forest w Kalifornii oraz autorem licznych bestsellerów. Przez Time Magazine i Newsweek został zaliczony do najbardziej wpływowych liderów świata. Przemawiał na zgromadzeniu ONZ i Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. Jego mentorem jest Billy Graham i Peter Drucker.” (źródło)

 

Wśród innych wykładowców tej corocznej konferencji są osoby deklarujące swoje oddanie Bogu, jak też takie, które o Bogu nawet nie wspominają (politycy, biznesmeni, menadżerowie, muzycy...). Co ich zatem łączy? Na pewno nie Jezus Chrystus... A pomimo to czytamy m. in.: „Ta konferencja jest wyjątkową okazją uczenia się od najlepszych” – Henryk Wieja.

 

Czego może nauczyć się narodzony na nowo człowiek w kwestii przywództwa w Kościele od ludzi niewierzących, dla których najważniejsze często są pieniądze i światowy sukces? Dlaczego pastor Warren uczestniczy w tym projekcie?

 

Czytamy dalej: „Oferuje [konferencja] skorzystanie z doświadczeń i wiedzy największych autorytetów. Bo jakość przywództwa jest równie ważna zarówno w wielkiej firmie, jak i małym przedsiębiorstwie, wielkiej lub małej partii, w kościele czy na uczelni.” Kościół, czy wielka firma, nie ma najwyraźniej żadnej różnicy, wszystko w jednym worku... Więcej o GLS - ostrzeżenie przed angażowaniem się w tego typu działania - można przeczytać tutaj.

 

Kimś bardzo ważnym, na którego strategiach pastor Warren oparł zarządzanie swoim kościołem, jest wyżej wymieniony Peter Drucker - "guru" zarządzania. Warren uważa, że strategie, które przynoszą sukces w korporacjach, należy przenosić do kościoła. No i niewątpliwie Warren odniósł sukces - sukces liczebny i finansowy. Czy jednak przyrost lojalnych członków danej społeczności i finansów liczy się w oczach Boga, czy nie chodzi tu raczej o narodzenia na nowo z Ducha Świętego?

 

Rick Warren zastrzegł nawet znak towarowy „Purpose-Driven®” (Świadomy Celu), co również świadczy o światowym podejściu Warrena do zarządzania i prowadzenia kościoła. Nazwa omawianej książki w oryginale brzmi „THE PURPOSE-DRIVEN® LIFE”.

 

 

 

A Bóg mówi przecież, że mądrość tego świata jest u Niego głupstwem...

 
 

Niechaj nikt samego siebie nie oszukuje; jeśli komuś z was się wydaje, że jest na tym świecie mądry, niech się stanie głupim, aby się stać mądrym. Albowiem mądrość tego świata jest u Boga głupstwem. (1 list do Koryntian 3:18-19, Biblia Warszawska)

 

 

 
 

Dalej, na stronie 245 książki, Rick Warren stwierdza iż Bóg „Powołał do życia introwertyków i ekstrawertyków. (...) Piotr był sangwinikiem, Paweł cholerykiem, a Jeremiasz melancholikiem.”

 

Próżno szukać w Biblii tych wszystkich wyrażeń. Zostały one (introwersja i ekstrawersja) wprowadzone przez Carla Gustava Junga w 1921 r. w pracy „Typy psychologiczne” (źródło), który był okultystą prowadzonym przez Freuda, a następnie przez „instancję wyższego rozumienia” i „Starego mędrca-przewodnika”, których nazywał Filemonem (źródło 1; źródło 2)

 

 

 

W jakim celu pastor Warren posługuje się takim nazewnictwem, które zostało wymyślone przez ludzi? Dlaczego nazywa mężów Bożych cholerykiem, melancholikiem czy sangwinikiem? Dlaczego używa on okultystycznej teorii o 4 temperamentach w książce skupionej ponoć na Bogu? Więcej o 4 temperamentach znajdziesz tutaj.

 

 

 

Na kolejnej stronie książki (246) Warren stwierdza: „W dzisiejszych czasach mamy dostęp do wielu książek i innych pomocy, które mają za zadanie ułatwić nam zrozumienie naszej osobowości, tak, byśmy wiedzieli, jak używać jej dla Boga”. To już Duch Święty mieszkający w nas nie wystarcza? Mamy za pomocą światowych nauk najpierw poznawać siebie i dopiero wtedy będziemy wiedzieć, jak możemy służyć Bogu?

 

 

 
 

Kolejny temat, który mnie bardzo niepokoi, to podejście pastora Warrena do członkowstwa wierzących w zborach. Jest to temat bardzo ważny, sam zachęcam nawrócone osoby, które dzięki wierze w Jezusa Chrystusa stały się częścią Kościoła, do bycia formalnie członkiem lokalnej społeczności, w celu chociażby możliwości współdecydowania o działaniach podejmowanych przez zbór. Jednak jeśli dany brat, czy siostra nie chcą formalnie łączyć się ze zborem, mają do tego pełne prawo. Pastor Waren wypowiedział się ostatnio o ważności oddania się zborowi przez radykalne członkowstwo zborowe, stwierdził też, że brak chęci wstąpienia do zboru to duchowe cudzołóstwo!  Niestety jego wypowiedź została opublikowana na stronie Kościoła Chrześcijan Baptystów (którego jestem członkiem) przez brata Konstantego Wiazowskiego (źródło). Sugerowanie, że osoba nawrócona nie będąca członkiem żadnego zboru grzeszy, jest bardzo niebezpieczne i nieodpowiedzialne. Jest także pozbawione podstaw biblijnych. Ze smutkiem stwierdzam, że niektórzy przywódcy dążą do całkowitej kontroli nad członkami prowadzonych społeczności, zapominając o wolności w Chrystusie każdego wierzącego!

 

 

 
 

Kolejnymi przykładami dziwnych, zastanawiających lub wręcz niezgodnych z Biblią „wstawek” w „Życiu świadomym celu” są:

 

 

 

- wprowadzenie i celowe używanie terminu „medytacja”, którą według pastora Warrena „utożsamia się często niesłusznie z jakiś skomplikowanym, tajemniczym rytuałem odprawianym przez mnichów czy mistyków odizolowanych od zewnętrznego świata. Tymczasem jest ona po prostu myśleniem skupionym na konkretnej idei lub rzeczy, umiejętnością, którą możemy przyswoić i korzystać z niej w dowolnym miejscu i czasie”.

 

I tak w książce zamiast słów rozmyślać lub rozważać, używane jest słowo medytować. Z czym tobie czytelniku kojarzy się słowo medytacja? Definicje w różnych słownikach tego słowa znajdziemy tutaj, a w Wikipedii tutaj. Moim zdaniem medytacja zdecydowanie bardziej kojarzy się z techniką stosowaną w religiach wschodu, niż z przykazaniami Bożymi. Pastor Warren niepotrzebnie, niejako na siłę, posługuje się tym słowem w swojej książce. 

 

 

 

- zachęta do modlitwy wierzących za świat i konkretne kraje, uzasadnione wyrwanym z kontekstu wersetem 8 z Psalmu drugiego. I tak pastor Warren stwierdza (str. 301):

 

„Pierwszym krokiem do przyjęcia globalnego sposobu myślenia jest modlitwa o konkretne kraje. Chrześcijanie światowej klasy (?) modlą się o świat. Ustaw przed sobą globus lub mapę i módl się o kraje, które tam znajdujesz. Biblia mówi: „Proś mnie, a dam ci narody w dziedzictwo i krańce świata w posiadanie””

 

Widocznie nie jestem „chrześcijaninem światowej klasy”, bo uważam za niedorzeczność rozkładać mapę i modlić się przed nią o Szwajcarię na przykład, czy nawet Polskę. Chrześcijanie powinni moim zdaniem modlić się o zbawienie poszczególnych ludzi, a nie całych krajów, które nie może mieć miejsca. Izajasz prorokował, że nawet z narodu wybranego nawróci się jedynie resztka, a nie cały naród (Izajasza 10:21-22). Pastor Warren ma jednak globalną wizję dla świata, gdzie kościół ma do odegrania kluczową rolę. Wierzy w możliwość nastania pokoju na świecie, koniec ubóstwa i przemianę całych państw (na pierwszy ogień być może pójdzie Ruanda). Wiele na ten temat można przeczytać na Ulicy Prostej, w temacie „Rick Warren i jego plan pokojowy P.E.A.C.E”. Co zadziwiające, jego plany są tożsame z milenijnymi celami ONZ. Nie dziwi zatem fakt, że Rick Warren jest chętnie widzianym mówcą właśnie na zgromadzeniu ONZ, czy Światowym Forum Ekonomicznym w Davos.

 

 

 

- na stronie 285 pastor Warren stwierdza:

 

„Jeśli dzięki tobie znajdzie się w Niebie choćby jedna osoba, będzie to oznaczało, że twoje życie wywarło wpływ na to, co będzie w wieczności.”

 

Nie sądzę, że pastor Warren celowo próbuje odebrać Jezusowi chwałę i przypisać zasługę zbawienia kogokolwiek człowiekowi (temu zaprzeczają inne fragmenty książki, kierujące czytelnika w stronę Jezusa w dziele zbawienia), jednak moim zdaniem takie stwierdzenia nie mają prawa się pojawiać, bo mogą sugerować czytelnikom, że człowiek jest odpowiedzialny lub współodpowiedzialny za dostanie się do Nieba innych.

 

Zdecydowanie należy stwierdzić, że dzięki człowiekowi w Niebie nie znajdzie się nikt, a odpowiedzialność wierzących to głoszenie Dobrej Nowiny i bycie posłusznym Bogu, żyjąc zgodnie z Jego wolą.

 
 

Drogi czytelniku! Być może przeczytałeś kiedyś książkę „Życie świadome celu” i Bóg poruszył Twoje serce. To jest oczywiście możliwe. Jest naprawdę wiele wartościowych i przede wszystkim zgodnych z Biblią prawd zapisanych w niej przez pastora Warrena. Jednak jest w książce równie wiele stwierdzeń niebezpiecznych, czy wręcz trujących, mogących prowadzić czytelnika do złych wniosków, niezgodnych ze Słowem Bożym. W niniejszym artykule przytoczyłem tylko niektóre z nich...

 

 

 

Bóg może użyć wszystkiego, w celu zwrócenia uwagi człowieka na grzech i na Jezusa. Jednak wierzący ludzie mają obowiązek sprawdzania również wszystkiego, z czym się stykają, z Biblią, postępując chociażby jak Berejczycy:

 
 

(10) Bracia zaś wyprawili zaraz w nocy Pawła i Sylasa do Berei; ci, gdy tam przybyli, udali się do synagogi Żydów, (11) którzy byli szlachetniejszego usposobienia niż owi w Tesalonice; przyjęli oni Słowo z całą gotowością i codziennie badali Pisma, czy tak się rzeczy mają. (Dzieje Apost. 17:10-11, Biblia Warszawska)

 

 

 

Przeczytałem „Życie świadome celu” od deski do deski, zaznaczając ołówkiem niepokojące fragmenty, porównując je z Biblią. W świetle tej analizy nie mogę polecać książki Ricka Warrena na łamach naszej strony. Uznałem jednak za ważne ostrzec czytelników przed tą pozycją i planami Ricka Warrena, gdyż zauważam entuzjastyczne przyjmowanie tego w Polsce, nawet przez ewangeliczne zbory.

 

 

 

O Ricka Warrena mogę się tylko modlić, aby Pan skierował go na właściwą drogę. Pastor Warren powinien iść tylko za Jezusem, a nie za światem.

 

 

 

Owce moje głosu mojego słuchają i Ja znam je, a one idą za mną. I Ja daję im żywot wieczny, i nie giną na wieki, i nikt nie wydrze ich z ręki mojej. (Ew. Jana 10:24-29, Biblia Warszawska)

 

 

 

Pastor Warren, biorąc pod uwagę miliony sprzedanych egzemplarzy swoich książek oraz tak dobre przyjmowanie przez świat jego wizji i planów, powinien też zwrócić uwagę na te słowa Jezusa Chrystusa:

 

 

 

Gdybyście byli ze świata, świat miłowałby to, co jest jego; że jednak ze świata nie jesteście, ale Ja was wybrałem ze świata, dlatego was świat nienawidzi. (Ew. Jana 15:19, Biblia Warszawska)

 

 

 
 
 

Modlę się codziennie o siebie, aby Bóg zachował mnie od złego. Moim celem nie jest sączenie jadu, łowienie herezji, czy osądzanie kogokolwiek. Dzięki Bogu sąd należy do Niego, nie do mnie. Uważam jednak, że należy podejmować walkę w obronie wiary i nauki płynącej z Biblii, pisząc chociażby takie ostrzeżenia, w miłości i cierpliwości, z priorytetem podobania się Bogu, nie ludziom.

 

 

 

Głoś Słowo, bądź w pogotowiu w każdy czas, dogodny czy niedogodny, karć, grom, napominaj z wszelką cierpliwością i pouczaniem. Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom. Ale ty bądź czujny we wszystkim, cierp, wykonuj pracę ewangelisty, pełnij rzetelnie służbę swoją. (2 List do Tymoteusza 4:2-6, Biblia Warszawska)

 

 

 

 

 

Amen