Drukuj

Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom. (2 Tym. 4:3-4)

Na stronie ekumenizm.pl pojawił kolejny "ciekawy" wpis - "Ewangelikalni w ekumenicznym rozkroku". Autorem jest pastor zielonoświątkowy Adam Ciućka. W artykule czytamy:

Musimy więc przezwyciężyć nasze uprzedzenia i niechęć wobec chrześcijan, którzy różnią się od nas, bo chodzą do innego kościoła, inaczej wierzą (w kwestach drugorzędnych), mylą się i błądzą, a nawet i grzeszą (tak jak, zresztą i my), ale pomimo tego, nadal są chrześcijanami.

Pojawia się tutaj pytanie. Czy wyznawanie innej ewangelii jest rzeczą drugorzędną i czy wiara w innego Jezusa sprawia, że człowiek w ogóle jest chrześcijaninem?


Pastor Ciućka stwierdza, iż:

z chwilą wyboru na papieża arcybiskupa Jorge Mario Bergoglio, wielu moich ewangelikalnych braci, ma nadzieje na „ewangelicznego papieża".

I zaraz potem dodaje:

Takie oczekiwania i nadzieje wywołują od razu histeryczne reakcje innych moich ewangelikalnych braci. Tych nastawionych bardziej fundamentalistycznie, którzy przypomnieli sobie przy tej okazji o ekumenizmie. Jednak ekumenizm przez nich kreowany jawi się jako diaboliczne zwiedzenie. Definiując go pokrętnie, wczytują w niego wszystkie swoje fobie (synkretyzm religijny, irenizm, pułapka Rzymu, wymysł jezuitów, itp).

 

Czy zatem mój poprzedni artykuł (i jemu podobne) należy uznać jedynie za "histeryczną reakcję" wywołaną różnymi fobiami???

 

Pastor Ciućka najwyraźniej definiuje wyznawców rzymskiego katolicyzmu jako chrześcijan, którzy w porównaniu do chrześcijan ewangelicznych wierzą inaczej jedynie w kwestiach drugorzędnych. W co wierzą zatem chrześcijanie ewangeliczni, a przynajmniej z założenia powinni?

Wierzą w ewangelię zbawienia wyłącznie z łaski, podczas gdy wyznawcy KRK wierzą w zbawienie z łaski, uczynków i sakramentów (zobacz artykuł "Ewangelia według Rzymu").Czy jest to ciągle ta sama ewangelia?

Wierzą w Jezusa Chrystusa siedzącego fizycznie, w uwielbionym ciele po prawicy Ojca, podczas gdy wyznawcy KRK próbują godzić wiarę w Jezusa po prawicy Ojca, z Jezusem Eucharystycznym - Jezusem obecnym fizycznie pod postacią Eucharystii, który mieszka w Świątyniach katolickich (zobacz artykuł "Jezus Eucharystyczny". Czy jest to ciągle ten sam Jezus? 

 

Czy biorąc pod uwagę tylko dwie powyższe różnice można jeszcze twierdzić, że są one drugorzędne? Apostoł Paweł tak zdefiniował wierzących w Efezie:

jedno ciało i jeden Duch, jak też powołani jesteście do jednej nadziei, która należy do waszego powołania; jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest; (Efez. 4:4-5)

Przecież w przypadku ewangelicznie wierzących i wyznawców KRK mamy do czynienia z innym Panem, inną wiarą, a nawet innym chrztem - odpowiednio w wieku świadomym na wyznanie wiary w zborach ewangelicznych i z chrztem nieświadomych niemowląt w KRK.

 

W artykule czytamy również:

Obserwując i takie reakcje, widać gołym okiem, że nie mogą ścierpieć niektórzy, że i we wspólnocie rzymskokatolickiej Pan Jezus może ratować, zbawiać i dawać nowe życie. Smutna jest ta teologiczna i duchowa ciasnota.

Pastor Ciućka bardzo się myli w tym stwierdzeniu. Tym "niektórym" jak ja, leżą na sercu katolicy, którzy nie znają prawdziwego Jezusa i prawdziwej ewangelii. I jeśli Pan Jezus ratuje wyznawcę KRK - zbawia go, to jest to niewysłowiona radość. Modlę się codziennie o wielu katolików, których znam. Nie nawrócą się oni jednak, bez usłyszenia prawdziwej ewangelii.

Pastor Ciućka zapomina jednak, iż doktryny KRK wykluczają możliwość zbawienia katolika za jego życia. Dlatego raczej nie usłyszymy z ust wyznawcy KRK, że jest on już zbawiony i na pewno będzie żyć z Chrystusem.

 

Pastor Ciućka zwraca uwagę na niektóre brzmiące ewangelicznie stwierdzenia nowego papieża:

Co jednak zrobić z takimi, dobrze brzmiącymi w ewangelikalnym uchu, wypowiedziami papieża jak ta o centralnej pozycji Chrystusa w Kościele, którego to Chrystus jest najwyższym pasterzem? Albo „kto nie modli się do Boga, modli się do diabla"? Na szczęcie papież zaraz potem poszedł modlić się do jakiejś maryjnej bazyliki, więc jest się do czego przyczepić...

Nie dość, że pastor Ciućka dał się nabrać na tę "ładną" i strawną dla wszystkich ekumeniczną przemowę papieża, to jeszcze nie zauważył, iż Franciszek sam przyznał, że modli się do diabła!!! Modlił się on bowiem do Madonny ("Jutro chcę pójść pomodlić się do Madonny, by opiekowała się całym Rzymem - powiedział papież"), a według jego własnych słów "kto nie modli się do Boga, modli się do diabła". Czy Madonna jest Bogiem?

 

Czy wszyscy "ewangelikalni chrześcijanie" opierają swoją wiarę wyłącznie na ewangelii zawartej w Słowie Bożym? Mam wrażenie, że niektórzy zatracili się w ekumenicznym szaleństwie i nie zważają już na ostrzeżenia płynące z Biblii. Słowa apostoła Pawła są im bardzo niewygodne:

Dziwię się, że tak prędko dajecie się odwieść od tego, który was powołał w łasce Chrystusowej do innej ewangelii, chociaż innej nie ma; są tylko pewni ludzie, którzy was niepokoją i chcą przekręcić ewangelię Chrystusową. Ale choćbyśmy nawet my albo anioł z nieba zwiastował wam ewangelię odmienną od tej, którą myśmy wam zwiastowali, niech będzie przeklęty! Jak powiedzieliśmy przedtem, tak i teraz znowu mówię: Jeśli wam ktoś zwiastuje ewangelię odmienną od tej, którą przyjęliście, niech będzie przeklęty! (Gal. 1:6-9)

 

Celem ruchu ekumenicznego jest więc JEDNOŚĆ CHRZEŚCIJAN (nie pogan, niewierzących, wyznawców różnych religii) - pisze pastor Ciućka. Co zatem zrobi pastor z tymi słowami papieża Franciszka, wypowiedzianymi na ekumenicznym spotkaniu:

Papież podkreślił poczucie wspólnoty i wolę najlepszych kontaktów z muzułmanami i Żydami. O wyznawcach islamu powiedział, że "wielbią jedynego Boga, żywego i miłosiernego, i przyzywają Go w modlitwie". (źródło)

Według papieża Allah = Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba...

 

Smuci mnie, że coraz więcej osób odwraca swoje ucho od prawdy, a zwraca się ku baśniom. Jednak to zostało zapowiedziane Tymoteuszowi przez apostoła Pawła, więc nie mogę się temu dziwić...

 

Na forum Ulicy Prostej padło pytanie: "czy możliwe byłoby nowonarodzenie Franciszka?"

Bóg w Swoim Słowie odpowiada (ustami apostoła Piotra):

Pan nie zwleka z dotrzymaniem obietnicy, chociaż niektórzy uważają, że zwleka, lecz okazuje cierpliwość względem was, bo nie chce, aby ktokolwiek zginął, lecz chce, aby wszyscy przyszli do upamiętania. (2 Piotra 3:9)

 

Problem polega na tym, że coraz więcej "ewangelikalnych chrześcijan" uważa, że papież Franciszek nie potrzebuje upamiętania, bo już jest "ewangelikalny"... 

 

 

Artykuły powiązane:

- Ekumenizm, tak czy nie?

- Ekumenizm - duchowe cudzołóstwo

- Ekumenizm ma się dobrze!