Utrata kontroli nad swoim ciałem - zataczanie się, bezwładne padanie na podłogę, niekontrolowany śmiech... Są ludzie, którzy twierdzą, że tak się przejawia Duch Święty pośród wierzących. Tak twierdzi np. Łukasz Kupczyński, którego wypowiedź na ten temat opublikował i zareklamował portal chnnews.pl. Tak twierdzi też Marcel Płoszczyński na swoim blogu w artykule "faryzeizm 2.0", również cytowany przez portal chnnews. "Toronto blessing" w Polsce, można by rzec...

Ja twierdzę, że ww. zjawiska są szaleństwem i przejawem działania demonów. Jakie argumenty biblijne podają ww. osoby na poparcie swojego zdania? W części pierwszej artykułu zajmiemy się wypowiedzią Łukasza Kupczyńskiego.

 


 

Na początku wykładu Łukasz Kupczyński stwierdza, że zataczający się, padający pod mocą, czy śmiejący się charyzmatycy nie są pod wpływem ducha kundalini, gdyż choć wygląda to podobnie, to źródło jest inne.

Zaiste, jest to bardzo podobne, co można zobaczyć tutaj. Jednak pytaniem tutaj najważniejszym nie jest to, czy to duch kundalini stoi za ww. zjawiskami, ale to, czy stoi za nimi Duch Święty.

 

Jaki pierwszy argument biblijny przytacza Łukasz Kupczyński? Powołuje się na 2 rozdział Dziejów Apostolskich, czyli na moment zesłania Ducha Świętego, gdy uczniowie Pana Jezusa zaczęli mówić innymi językami. Wtedy niektórzy z przysłuchujących się im drwili, twierdząc że upili się oni młodym winem. Zdaniem Kupczyńskiego:

"Widocznie zachowywali się, jak ktoś, kto się upije winem, czyli mogli się zataczać, upadać, głośno śmiać, coś bełkotać. Jak ktoś nie wie, czym jest modlitwa językami, to może powiedzieć, że to bełkot, bzdura."

Łukasz Kupczyński, znając z własnych doświadczeń ww. zjawiska zataczania i padania, próbuje w tendencyjny sposób wpasować je w tekst biblijny. Czy nie wie, że dodawanie czegokolwiek do Słowa Bożego i naginanie jego treści jest grzechem?

Zobaczmy cały ten fragment z Dziejów Apostolskich:

 

(1) A gdy nadszedł dzień Zielonych Świąt, byli wszyscy razem na jednym miejscu. (2) I powstał nagle z nieba szum, jakby wiejącego gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, gdzie siedzieli. (3) I ukazały się im języki jakby z ognia, które się rozdzieliły i usiadły na każdym z nich. (4) I napełnieni zostali wszyscy Duchem Świętym, i zaczęli mówić innymi językami, tak jak im Duch poddawał. (5) A przebywali w Jerozolimie Żydzi, mężowie nabożni, spośród wszystkich ludów, jakie są pod niebem; (6) gdy więc powstał ten szum, zgromadził się tłum i zatrwożył się, bo każdy słyszał ich mówiących w swoim języku. (7) I zdumieli się, i dziwili, mówiąc: Czyż oto wszyscy ci, którzy mówią, nie są Galilejczykami? (8) Jakże więc to jest, że słyszymy, każdy z nas, swój własny język, w którym urodziliśmy się? (9) Partowie i Medowie, i Elamici, i mieszkańcy Mezopotamii, Judei i Kapadocji, Pontu i Azji, (10) Frygii i Pamfilii, Egiptu i części Libii, położonej obok Cyreny, i przychodnie rzymscy, (11) zarówno Żydzi jak prozelici, Kreteńczycy i Arabowie - słyszymy ich, jak w naszych językach głoszą wielkie dzieła Boże. (12) Zdumieli się wtedy wszyscy i będąc w niepewności, mówili jeden do drugiego: Cóż to może znaczyć? (13) Inni zaś drwiąc, mówili: Młodym winem się upili. (14) Na to powstał Piotr wraz z jedenastoma, podniósł swój głos i przemówił do nich: Mężowie judzcy i wy wszyscy, którzy mieszkacie w Jerozolimie! Niechże wam to będzie wiadome, dajcie też posłuch słowom moim. (15) Albowiem ludzie ci nie są pijani, jak mniemacie, gdyż jest dopiero trzecia godzina dnia, (...).

 

O czym jest mowa w tym tekście? Uczniowie Pana Jezusa po zesłaniu Ducha Świętego, będąc w jednym pomieszczeniu, zaczęli mówić innymi językami. Takimi, których sami nie znali. Nie był to jednak żaden bełkot, lecz były to języki zrozumiałe dla obcojęzycznych mieszkańców innych krain - zob. wersety 8-11. Nie były jednak zrozumiałe dla części słuchających, rodzimych mieszkańców Jerozolimy i Judei. Ci nie rozumiejąc tego, co uczniowie mówili w obcych językach, zaczęli drwić. Apostoł Piotr wytłumaczył im, że ich ocena jest niewłaściwa - zob. werset 11.

Gdzie jednak w tym tekście jest jakakolwiek wzmianka o zataczaniu się uczniów, padaniu lub głośnym śmianiu??? Łukasz Kupczyński chciałby, żeby takie zjawiska tam zaszły, ale to są wyłącznie jego "pobożne" życzenia. Tego w tekście po prostu nie ma. A powyższe insynuacje są dowodem na brak zrozumienia tego fragmentu Pisma przez Kupczyńskiego i jawną manipulację opisanymi wydarzeniami.

 

Pójdźmy dalej. Łukasz Kupczyński próbuje nam wmówić, że bezwładne padanie pod mocą (jego zdaniem Ducha Świętego), pojawiające się u charyzmatyków, ma swoje odzwierciedlenie w Biblii. Podaje kilka miejsc z Pisma padania ludzi pod mocą Bożą. Czy na podstawie tych fragmentów można uznać dzisiejsze bezwładne padanie w duchu za Boże? Przyjrzyjmy się dokładnie tym miejscom.

 

1) 2 Księga Kronik 5:13-14

(...) świątynia, to jest świątynia Pana, napełniła się obłokiem, tak iż kapłani nie mogli tam ustać (w BG ostać), aby pełnić swoją służbę, z powodu tego obłoku, gdyż świątynię Bożą napełniła chwała Pana.

Sytuacja bardzo szczególna. Wybudowana Świątynia Boża napełniła się obłokiem obecności Pana, tak że kapłani nie mogli tam ustać, aby pełnić służbę. Warto też zobaczyć, co się stało dalej, do czego nas Łukasz Kupczyński nie odsyła - rozdział 7, wersety 1-3:

A gdy Salomon zakończył modlitwę, spadł ogień z niebios i strawił ofiarę całopalną i ofiary rzeźne, a chwała Pańska wypełniła świątynię. I nie mogli kapłani wejść do świątyni Pańskiej, gdyż chwała Pańska wypełniła świątynię Pańską. Wszyscy synowie izraelscy zaś, widząc ogień spadający i chwałę Pańską nad świątynią, przyklęknęli twarzą do ziemi na posadzce (w BG "upadli twarzą swą na ziemię") i oddali pokłon, wysławiając Pana, że jest dobry i że na wieki trwa łaska jego.

W powyższym fragmencie widać wyraźnie, że obecność Boża w świątyni była tak wielka, że kapłani nie mogli pełnić tam służby, nie mogli nawet wejść do świątyni! A co zrobili synowi Izraelscy? Upadli na twarz lub przyklęknęli twarzą do ziemi i oddali pokłon, chwaląc Pana.

 

Jak to się ma do dzisiejszych "powaleń w duchu"? Nijak. Nie czytamy, żeby kapłani lub synowie Izraelscy upadli bez kontroli w omdleniu na ziemię. Jeśli miał tam miejsce jakikolwiek upadek, to było to świadome oddanie chwały Bogu przez synów Izraelskich, z twarzą skierowaną ku ziemi. Kapłani nie mogli wejść do świątynii, a nie widzę, żeby uczestnicy krucjat powaleń w duchu nie mogli od “manifestacji ducha” wejść do sali, gdzie to miało miejsce. Przykład podany przez Kupczyńskiego jest chybiony.

 

W komentarzach do artykułu na chnnews.pl Łukasz Kupczyński stwierdza: "Kapłani nie mogli ustać w Bożej obecności - nic nie wiadomo w którą stronę upadli.". Problem w tym, że tekst w ogóle nie mówi o upadku kapłanów, czego Kupczyński niestety nie zauważa...

 

2) Dzieje Apostolskie 9 rozdział, w tym wersety 3-4:

I stało się w czasie drogi, że gdy się zbliżał do Damaszku, olśniła go nagle światłość z nieba, a gdy padł na ziemię, usłyszał głos mówiący do niego: Saulu, Saulu, czemu mnie prześladujesz?

Po pierwsze należy tutaj zauważyć, iż to nie Paweł upadł, a Saul, który nie był jeszcze Pawłem, gdyż nie był nawrócony. Saul padł na ziemię w wyniku światłości z nieba, którą zobaczył. Okazało się, że to sam Pan Jezus mu się objawił. Saul nie padł “ubłogosławiony w duchu”, jak to dzisiaj pada wielu szukających wrażeń i emocji, a padł wraz ze wszystkimi innymi (zob. Dz. Ap. 26:14) z powodu zatrzymania ich przez Pana, z powodu światłości, gdy chcieli zabijać wierzących w Damaszku. Padł na ziemię jako przeciwnik Jezusa. Saul nie stracił jednak kontroli nad swoim umysłem, jak tracą ją dzisiaj “padający w duchu”. Saul rozmawiał z Panem, podczas gdy “powaleni w duchu” odpływają i nie mówią nic.

Różnice widać aż nadto, chyba że kompletnie nie chce się ich zauważyć...

 

3) Ew. Jana 18:4-6

Jezus zaś, wiedząc wszystko, co nań przyjść miało, wyszedł i zapytał ich: Kogo szukacie? Odpowiedzieli mu: Jezusa Nazareńskiego. Rzekł do nich Jezus: Ja jestem. A stał z nimi i Judasz, który go wydał. Gdy więc im rzekł: Ja jestem, cofnęli się i padli na ziemię.

W tym fragmencie czytamy, że ci, którzy przyszli pojmać Jezusa, padli na ziemię. Ważne pytanie: byli to uczniowie Jezusa, czy jego przeciwnicy? Było to dla nich błogosławieństwo, czy ostrzeżenie, żeby nie robili tego, co chcieli zrobić? Jak to się ma do “powalonych w duchu” w wyniku niby Bożego błogosławieństwa??? Aż dziw bierze, że można podać taki przykład jako uzasadnienie biblijne omawianych w tym artykule charyzmatycznych zjawisk...
 
4) Objawienie Jana 1:17
Toteż gdy go ujrzałem, padłem do nóg jego jakby umarły. On zaś położył na mnie swoją prawicę i rzekł: Nie lękaj się, Jam jest pierwszy i ostatni,

W swoim dodatkowym komentarzu Łukasz Kupczyński stwierdza: "Jan PADŁ JAK MARTWY- nie wiem czy rozumienie tego jako świadomy pokłon nie jest umniejszaniem tego co naprawdę się tam wydarzyło."

 

W Objawieniu Jan opisuje, że gdy ujrzał Jezusa, padł do jego nóg jakby umarły. Nie czytamy, że został do tego zmuszony. Wręcz przeciwnie, raczej uczynił to z własnej woli, gdyż Pan Jezus zaraz potem kładzie na Janie swoją rękę, co ma Janowi pomóc się nie lękać. Ważniejsze w tym miejscu jest jednak to, że Jan nie traci świadomości, jak dzisiejsi "powaleni w duchu". Pan Jezus rozmawia z Janem, a nawet daje mu polecenie, aby ten wszystko spisał (zob. werset 19).

Czy jest to dobry przykład? Zdecydowanie nie.

 

 

Łukasz Kupczyński twierdzi, że padanie pod mocą Bożą nie ma żadnego sensu, a jest tylko wyrazem "słabości ludzkiego ciała wobec Bożej obecności, która jest intensywna". Ma on tutaj na myśli omawiane charyzmatyczne "powalenia w duchu". Tak, zgoda, te powalenia są pozbawione jakiegokolwiek sensu. Jednak Kupczyński podał 4 przykłady z Pisma, gdzie upadki pod prawdziwą mocą Bożą miały swój cel i sens, co omówiłem powyżej.

Jaki z tego płynie wniosek? Łukasz Kupczyński brzytwy się chwyta, tak samo jak np. katolicy próbujący uzasadnić biblijnie istnienie czyśćca, czy też kult Maryjny. Prawda jest taka, że dzisiejsze "powalenia w duchu" nie mają żadnego uzasadnienia biblijnego, tak samo jak czyściec i kult Maryjny. Miejsca w Piśmie wskazane przez Kupczyńskiego stoją w całkowitej sprzeczności do zjawisk, które próbuje on biblijnie uzasadnić.

 

Łukasz Kupczyński nie boi się zwiedzeń. Wg niego "strach przed zwiedzeniem jest największym zwiedzeniem w Kościele". Stwierdza też, że nie ma dla niego zagrożenia pójścia za zwiedzeniem, jeśli jest Bożym dzieckiem, słyszy i zna głos Boży, ma bliską relację z Bogiem.

Nie wiem, jaką relację z Panem ma Łukasz Kupczyński. Dedykuję mu jednak kilka miejsc z Pisma, tak do zastanowienia.

 

A Jezus odpowiadając, rzekł im: Baczcie, żeby was kto nie zwiódł. (Ew. Mat. 24:4)

To ostrzeżenie zostało skierowane przez Pana Jezusa do jego uczniów. Mieli uważać na zwiedzenia i zwodzących. Zakładam, że dotyczyła ich możliwość zwiedzenia, bo inaczej po cóż byłoby ich ostrzegać?

 

Bądźcie trzeźwi, czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, chodzi wokoło jak lew ryczący, szukając kogo by pochłonąć. (1 Piotra 5:8)

Tak się zastanawiam, jak można być trzeźwym na umyśle i czuwać, będąc nieprzytomnym i "powalonym w duchu", czy też śmiejąc się bez jakiejkolwiek kontroli nad tym? Przeciwnik chodzi wokoło wierzących i tak myślę, że "powalenia w duchu" i tak zwany "święty śmiech" są jego znakomitymi narzędziami do pochłaniania ludzi.

 

Umiłowani, nie każdemu duchowi wierzcie, lecz badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków wyszło na ten świat. (1 Jana 1:1)

Czy Łukasz Kupczyński bada duchy? Najwyraźniej nie, inaczej rozpoznałby fałszywkę i to, że duch stojący za omawianymi w tym artykule charyzmatycznymi zjawiskami nie jest z Boga.

 

Pod koniec wykładu Łukasz Kupczyński stwierdza, że żeby wiedzieć, że się nie jest zwiedzionym, trzeba znać głos Ducha Świętego i poznać prawdę - Ducha prawdy. Zgadzam się z tym i odsyłam Łukasza Kupczyńskiego do spisanego Słowa Bożego. Zachęcam do przeanalizowania raz jeszcze podanych wyżej fragmentów Pisma. Zachęcam do zastanowienia się, czy rzeczywiście Słowo Boże potwierdza takie działanie Ducha Świętego w wierzących, które charakteryzuje się całkowitą utratą kontroli nad swoim ciałem i umysłem.

 

W tym miejscu odsyłam do słów Apostoła Pawła do Efezjan:

(15) Baczcie więc pilnie, jak macie postępować, nie jako niemądrzy, lecz jako mądrzy, (16) wykorzystując czas, gdyż dni są złe. (17) Dlatego nie bądźcie nierozsądni, ale rozumiejcie, jaka jest wola Pańska. (18) I nie upijajcie się winem, które powoduje rozwiązłość, ale bądźcie pełni Ducha, (19) rozmawiając z sobą przez psalmy i hymny, i pieśni duchowne, śpiewając i grając w sercu swoim Panu, (20) dziękując zawsze za wszystko Bogu i Ojcu w imieniu Pana naszego, Jezusa Chrystusa, (21) ulegając jedni drugim w bojaźni Chrystusowej. (Efez. 5 rozdział).
Bycie pełnym Ducha wg Słowa Bożego oznacza ww. uczynki, przy pełnej kontroli ciała i umysłu. Jak można zastosować powyższe zalecenia, leżąc bezwładnym na podłodze???

 

"Przeciwnikowi zależy na tym, byś bał się wszystkiego, co nadnaturalne, Bożego działania. On będzie ci wmawiał, że wszystko, co nadnaturalne - cuda , uzdrowienia, znaki  - na pewno jest fałszywe." - tak twierdzi Łukasz Kupczyński. A co na to Pismo?

A ów niegodziwiec przyjdzie za sprawą szatana z wszelką mocą, wśród znaków i rzekomych cudów, i wśród wszelkich podstępnych oszustw wobec tych, którzy mają zginąć, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, która mogła ich zbawić. I dlatego zsyła Bóg na nich ostry obłęd, tak iż wierzą kłamstwu, aby zostali osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, lecz znaleźli upodobanie w nieprawości. (1 Tes. 2:9-12).

Prawda biblijna jest taka, że szatanowi zależy na wszelkiej maści podróbkach, aby zwieść jak największą liczbę osób. Za Bożym przyzwoleniem, szatan może dokonywać znaków i cudów. To jest próba dla wierzących, aby się nie dać na to nabrać. Z drugiej strony jest to kara dla tych, którzy nie przyjęli miłości prawdy, która mogła ich zbawić. Do której grupy należysz czytelniku?

 

Wierzę w Boga Wszechmogącego, który tak jak kiedyś, tak i dzisiaj może działać w ponadnaturalny sposób. Jednak nie uznaję za Boże zjawisk, które nie mają biblijnego uzasadnienia. Nie uznaję za Boże zjawisk, które są szaleństwem, a nie prawdziwym uwielbieniem Pana Jezusa Chrystusa. Dlatego też na łamach naszej strony zdecydowanie ostrzegam przed uczestniczeniem w seansach "świętego śmiechu" i "powaleń w duchu". Kto się prawdziwie boi Pana, niech trzyma się od tego jak najdalej!

 

Na koniec przestrzegam również przed czerpaniem nauki od redakcji portalu chnnews.pl, gdzie ww. zjawiska określane są jako "Boża moc". Zdjęcia zamieszczone w moim artykule są kadrami z tak zwanych krucjat przebudzeniowych w Niemczech i na Słowacji, reklamowanych przez chnnews.pl. 

 

Rafał Zbieć

 


Materiały dotyczące omawianych zjawisk:

- "Musimy rozeznawać" - wykłady Justina Petersa

- "Prawda o znakach i cudach w Ruchu Wiary" - film dokumentalny na Tiqva.pl

- "Powaleni w Duchu" - artykuł z Ulicy Prostej; (wersja audio/wideo)

- "Uwielbienie czy szaleństwo?" - temat na forum Ulicy Prostej

- "Biada beztroskim na Syjonie" - artykuł z Ulicy Prostej (wersja audio/wideo)

- "Znaki i cuda - prawdziwe czy fałszywe" - artykuł z witryny Chleb z Nieba; (wersja audio/wideo)