Drukuj

Chyba każda osoba w Polsce wie, co się stało w sobotę 10 kwietnia 2010 r. Wielu znanych Polaków, w tym Prezydent Polski wraz z małżonką, nie żyje. Zginęli tragicznie w katastrofie lotniczej. Śmierć może dotknąć każdego, w dowolnej chwili. Bez względu na to, jak ważne stanowisko w państwie się sprawuje, bez względu na to, kim się jest...

Modlę się o to, aby Pan dał ukojenie tym, którzy teraz cierpią z powodu straty męża, żony, matki, czy ojca... Zachęcam każdego z was do modlitwy za tych, co pozostali, za tych, co żyją. Tym co umarli, zgodnie z Pismem Świętym, nie możemy już w żaden sposób pomóc.

 

Plany... Każdy z nas je ma. Mieli je także wszyscy zmarli. Miał je także Prezydent. Już przygotowywał się do kolejnych wyborów, już wybrał pieśń o małym rycerzu, jako motyw przewodni kampanii... Jestem przekonany, że nikt wówczas nie podejrzewał, że ta pieśń bedzie teraz grana na wspomnienie Prezydenta. Plany miała też żona Prezydenta. W jednym z ostatnich wywiadów mówiła, że nie wie, ile jeszcze lat życia przed nią, ale myśli, że jeszcze czeka ją wiele dobrego...

Plany... Mogą zostać zniweczone w jednej chwili. Czy zatem nie warto ich mieć? Myślę, że warto planować, ale nie warto przywiązywać do nich szczególnego znaczenia. W Biblii Bóg mówi, czego mamy szukać najpierw. Bóg nie zachęca nas do troski o kolejne dni.

 

Ale szukajcie najpierw Krolestwa Bozego i sprawiedliwosci jego, a wszystko inne będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc o dzień jutrzejszy, gdyż dzień jutrzejszy będzie miał własne troski. Dosyć ma dzień swego utrapienia. Ew. Mateusza 6:33-34

 

Czy zmarli w katastrofie pod Smoleńskiem znaleźli za życia Królestwo Boże? Czy byli osobami wierzącymi, uznającymi Jezusa Chrystusa za swojego Pana i Zbawiciela? Czy Jezus Chrystus był dla nich zawsze na pierwszym miejscu? Jeśli tak, są już dziś z Panem w niebie, jeśli nie, czeka ich sąd i wieczne potępienie.

 

Kto wierzy w Syna, ma żywot wieczny, kto zaś nie słucha Syna, nie ujrzy żywota, lecz gniew Boży ciąży na nim. Ew. Jana 3:36

 

Ja nie znałem tych ludzi osobiście, a tym bardziej nie znałem ich serc. Za to wierzę, że Bóg ma nad wszyskim panowanie i kontrolę. Wierzę, że Pan jest Święty i Sprawiedliwy. I to mi wystarczy.

 

Jakie wnioski można wyciągnąć po tej tragedii? Ja czuję się jeszcze bardziej zmotywowany do tego, aby głosić Dobrą Nowinę wszystkim tym, kogo Bóg przede mną stawia. Dla każdego grzesznika jest bowiem nadzieja, póki żyje. Jakie wnioski wyciągasz Ty, drogi czytelniku? Czy tylko pójdziesz zapalić znicz w jakimś miejscu i chwilę zastanowisz się na kruchością życia, a potem dalej będzie tak samo? Czy też już dziś uwierzysz i oddasz swoje życie Jezusowi (jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś) i odtąd nie będziesz już martwił się o jutro?

 

Bo kto by chciał życie swoje zachować, utraci je, a kto by utracił życie swoje dla mnie, odnajdzie je. Ew. Mateusza 16:25

 

Amen