Drukuj

 

"W Twoich ramionach, jak dziecko małe,
Bezpiecznie mogę teraz się skryć.
Choćby dokoła burze szalały,
W Swoich ramionach Trzymasz mnie Ty..."

  

Jest późna godzina, czas kłaść się spać, lecz ja jakoś nie mogę... Obejrzałem, wraz z Kasią i moją koleżanką z pracy, przepiękny film z Robinem Williamsem i Robertem De Niro "Przebudzenia". Wzruszyłem się po raz kolejny (wcześniej oglądałem go już ze 3 razy). Po odwiezieniu koleżanki posłuchałem (też po raz kolejny) piosenki Ewy Alimowskiej - W Twoich ramionach... No i znów się wzruszyłem. Nie za dużo tych wzruszeń jak na jeden dzień?

 

Chcę Wam napisać o tym, co teraz czuję.  Jest wiele problemów i trosk, które są aktualnie w moim i Kasi życiu. Zapewne więcej, niż przed naszym nawróceniem., kiedy to życie było raczej zabawą. Jest tyle pytań, które codzienne stawiamy sobie i Bogu. Nie są one błahe. To są pytania z gatunku tych „ważnych”. Szukamy na nie odpowiedzi, ale odpowiedź nie zawsze się pojawia tak szybko, jakbyśmy chcieli...
Pomimo tych wszystkich problemów i pytań, dopiero teraz, dopiero po nawróceniu czuję się bezpiecznie. Jestem przecież w ramionach mojego Pana i Zbawiciela. Kiedyś w trudnych chwilach liczyłem na ludzi, tylko na ludzi. Teraz mam oparcie we wszechmogącym Bogu, który oczywiście też może działać przez ludzi. On działa jak chce i kiedy chce. Ale nigdy nie przychodzi ani za wcześnie, ani za późno. Czyż można mieć lepszego przyjaciela? On nigdy mnie nie zawiódł i nigdy nie zawiedzie.
Czuję się dzisiaj tak jak Jozue, do którego Bóg powiedział:

 

Nikt przed tobą się nie ostoi, dopóki żyć będziesz; jak byłem z Mojżeszem, tak będę z tobą, nie odstąpię cię ani cię nie opuszczę.  (Ks. Jozuego 1:5, Biblia Warszawska)

 

Nie, ja nie chcę z nikim walczyć, za to chcę miłością osiągać to, co Bóg dla mnie przygotował. Chcę mieć zawsze taką wiarę, jak Jozue.

 

Czy boisz się czasem burzy? Każdy chyba się chociaż odrobinę boi, zwłaszcza wielkich grzmotów i błyskawic. Wtedy możemy wątpić. Wtedy możemy tracić zaufanie. Nawet Piotr w takiej chwili zwątpił w Jezusa. Zląkł się po prostu wichury...

 

Ale Jezus zaraz do nich powiedział: Ufajcie, Ja jestem, nie bójcie się! A Piotr, odpowiadając mu, rzekł: Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie. A On rzekł: Przyjdź. I Piotr, wyszedłszy z łodzi, szedł po wodzie i przyszedł do Jezusa. A widząc wichurę, zląkł się i, gdy zaczął tonąć, zawołał, mówiąc: Panie, ratuj mnie. A Jezus zaraz wyciągnął rękę, uchwycił go i rzekł mu: O małowierny, czemu zwątpiłeś? A gdy weszli do łodzi, wiatr ustał. (Ew. Mateusza 14:27-32, Biblia Warszawska)

 

Nasze życie jest jak chodzenie po wodzie w czasie burzy. Od naszej wiary i zaufania zależy, czy zaczniemy tonąć, czy też przejdziemy suchą nogą i znajdziemy się bezpiecznie w łodzi z Jezusem. Jedno jest jednak pewne, jeśli jesteś dzieckiem Bożym, jeśli powierzyłeś swoje życie Jezusowi Chrystusowi, to On Cię nigdy nie opuści, On Cię nigdy nie zostawi. Dzisiaj czuję to bardzo mocno. Dzisiaj ufam bezgranicznie. Wiem, że będą jeszcze różne momenty w moim życiu. Zapewne jeszcze nieraz, zwłaszcza w tych najtrudniejszych chwilach, zawołam „Panie, gdzie jesteś? Czy na pewno jesteś obok mnie? Dlaczego pozwalasz na to, żeby działa mi się krzywda?” Jednak wiem, że właśnie w moich słabościach objawi się Pan Panów i Król Królów.  Ja mogę zwątpić, jestem tylko marnym, grzesznym człowiekiem, ale mój Pan cały czas będzie trzymał mnie mocno w Swoich ramionach...

To tak jak ja mocno trzymam w ramionach naszego synka, zwłaszcza wtedy, gdy upadnie i płacze, zwłaszcza wtedy, gdy on tego najbardziej potrzebuje. To czy inaczej może zachować się mój Ojciec w Niebie? Cóż znaczy jednak moja miłość do mojego dziecka, wobec miłości Boga do Jego dzieci? Chwała niech będzie Bogu za to, że nas stworzył, za to, że za darmo oferuje nam życie wieczne, za to, że dba o swoje dzieci przez swojego Syna Jezusa Chrystusa, który jako najlepszy pasterz życie swoje za nas położył... 

 

Nie porzucajcie więc ufności waszej, która ma wielką zapłatę. Albowiem wytrwałości wam potrzeba, abyście, gdy wypełnicie wolę Bożą, dostąpili tego, co obiecał. (List do Hebrajczyków 10:35-36, Biblia Warszawska) 

 

Amen

 

A wracając jeszcze do filmu "Przebudzenie", opartego na faktach. Tam kilkunastu pacjentów szpitala, będących żywymi, ale nie mających kontaktu ze światem, doznało tytułowego przebudzenia. Nastąpiło to po około 30 latach ich "nieobecności". Dokonało się to na skutek podania im eksperymentalnego leku i trwało niestety dość krótko. Ja też byłem nieobecny przez większość mojego życia. Żyłem, ale miałem łuski na oczach. Tak mój poprzedni stan określa Biblia. Jednak gdy przyszedł do mnie Jezus, gdy zawołałem do Niego a On chwycił mnie w Swoje ramiona, doznałem przebudzenia. Biblia nazywa to nowym narodzeniem. I wierzcie mi, to przebudzenie jest trwałe, po prostu na zawsze. Tylko Jezus mógł tego dokonać w moim życiu, tylko On może dokonać tego i w Twoim... Czy poprosisz Go o to???