Kredyty, długi, pożyczki. Któż z nas żyjących ich nie ma, czy też się z nimi nie spotkał. TV i radio są przesiąknięte „atrakcyjnymi” ofertami kredytowymi. Są różne. Bierzemy je aby kupić mieszkanie, dom, samochód, czy też na dowolny inny cel. Nieważne po co, nie ważne na co... ważne, że musimy później ten dług spłacić. I tutaj zaczyna się „pod górkę”. Co miesiąc wzdychamy, gdy przychodzi nam wpłacić do banku kolejną ratę. Setki, tysiące złotych, które uszczuplają nasz domowy budżet, stają się dla nas nieraz ogromnym ciężarem.

 
 
 

A nieraz zdarzy się tak, że długu nie mamy z czego spłacić. Z różnych powodów. Straciliśmy pracę, krach gospodarczy, firma upadła, bo kolejny świetny interes okazał się niewypałem. Albo wspólnik okazał się szują i zdefraudował zasoby firmy. A może właśnie nasze oszczędności straciliśmy na giełdzie. A może nasz mąż przepił kolejną wypłatę i wyleciał z pracy. Cokolwiek jest powodem takiej sytuacji, diagnoza zawsze jest taka sama. Oddasz dług albo stracisz to, co jeszcze ci zostało (a pewnie niewiele już tego jest) i na dodatek możesz pójść do więzienia. Ileż to takich scenariuszy zapisało się w historii ludzkości!

 
 

 

 
 
 

 

 
 

Wyobraź sobie jednak, że twój dług został darowany. Ot po prostu. Właściciel banku postanowił za ciebie spłacić twój dług. Bank, w którym miałeś zadłużenie, wystosował jedynie do ciebie pismo, w którym informuje, że dług jest ci darowany, pod warunkiem, że prześlesz do nich prośbę o anulowanie długu. Jak postąpisz? Co zrobisz? Jedyna odpowiedź jaka mi się w tym momencie nasuwa jest prosta: Co prędzej zasiądę do pisania prośby i wyślę ją tego samego dnia, w którym dowiedziałem się o tej dobrej dla mnie nowinie.

 
 
 
 
 

 

 
 
 
 

Chciałbym teraz powiedzieć ci o pewnym długu, który posiada każdy człowiek. Zadłużeniu w banku, którego właścicielem jest sam Bóg. Tak jest! Jesteśmy Bożymi dłużnikami. Czy nam się to podoba, czy nie. A dług który posiadasz wobec Niego nazywa się – śmierć. Jesteś winien Bogu śmierć! Zapytasz może: Za co to niby ja jestem winny Bogu? Już odpowiadam: Za grzechy. Tak jest. Pismo Święte mówi, że wszyscy jesteśmy grzesznikami. Ty, ja ... każdy człowiek...

 
 
 
 
 

 

 
 
 
 

List do Rzymian 3:23
Gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej.

 
 
 
 
 

 

 
 
 
 

A wszystko zaczęło się od jednego człowieka - Adama. A my jesteśmy potomkami i spadkobiercami tegoż naszego prarodzica.

 
 
 
 
 

 

 
 
 
 

List do Rzymian 5:12
Przeto jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, tak i na wszystkich ludzi śmierć przyszła, bo wszyscy zgrzeszyli.

 
 
 
 
 

 

 
 
 
 

I już w tym powyższym wersecie widać wyraźnie, co jest zapłatą za grzech. Śmierć! Jednakże chciałbym przytoczyć kolejny fragment ze Słowa Bożego, który bardzo wyraźnie wskaże na formę zapłaty za twoje grzechy.

 
 
 
 
 

 

 
 
 
 

List do Rzymian 6:23
Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć...

 
 
 
 
 

 

 
 
 
 

Tak więc już chyba nie mamy złudzeń jaką zapłatę musimy uiścić Bogu za nasze grzechy.

 
 
 
 
 

 

 
 
 
 

Cóż zatem począć, skoro tak się sprawy przedstawiają? Może zaczniemy starać się spłacać nasze zadłużenie poprzez czynienie dobrych uczynków? Wielu ludzi myśli właśnie w ten sposób. Uważają, że mogą zasłużyć na anulowanie długu poprzez dobre postępowanie. Ale czy taka droga jest słuszna? Czy Bóg przyjmie taką zapłatę? Pismo Święte wyraźnie mówi, że nie jest to wystarczająca zapłata za twoje grzechy. Nie łudź się! Dobrymi uczynkami nie spłacisz swego długu. Za grzech jest tylko śmierć. I nie mówię tutaj o śmierci cielesnej, lecz o śmierci wiecznej. Śmierci, która na wieki oddala od oblicza Bożego (I Tes. 1:19). Śmierci w potępieniu. O takiej karze właśnie mówił Jezus w swoim nauczaniu (Ew. Mat. 10:28).

 
 
 
 
 

 

 
 
 
 

Przypomnij sobie co stało się z długiem człowieka, o którym pisałem na początku. W jaki sposób został uregulowany jego dług w banku? Czyż nie poprzez łaskawość i wspaniały gest ze strony właściciela? Właśnie tak!

 
 
 
 
 

 

 
 
 
 

Podobnie jest teraz z nami. Nasz dług został spłacony prawie 2000 lat temu przez samego Boga. On to, widząc nasze beznadziejne położenie, posłał swego własnego Syna, aby umarł za nasze grzechy! Pismo Święte mówi:

 
 
 
 
 

 

 
 
 
 

Jana 3:16
Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.

 
 
 
 
 

 

 
 
 
 

Bóg tak bardzo ciebie ukochał, że postanowił sam zapłacić za ciebie. Poniósł za ciebie śmierć, abyś ty nie musiał umierać. Śmierć Jezusa w pełni anulowała twoje zadłużenie i dziś możesz się cieszyć wolnością od śmierci i potępienia. Ale podobnie jak w przykładzie, który podawałem na początku, tak i w tym przypadku Bóg oczekuje od nas pewnego działania. On chce, żebyś, podobnie jak ten człowiek, który wysłał szybko list z prośbą o anulowanie długu, teraz poprosił Go o to samo. Jezus chce, abyś się odwrócił od swoich grzechów. Odwrócił się od swojej własnej drogi i przyjął zbawienie, które On ci daje. Nie musisz i tak naprawdę nie możesz sam uzyskać zbawienia. Jeszcze raz przeczytaj werset z listu do Rzymian:

 
 
 
 
 

 

 
 
 
 

List do Rzymian 6:23
Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć...
... lecz darem łaski Bożej jest żywot wieczny w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.

 
 
 
 
 

 

 
 
 
 

Widzisz! „...darem łaski Bożej...”. Biblia nie mówi: ...dzięki swoim usilnym staraniom. Nie mówi: Jak będziesz dobrze postępował, to może będziesz zbawiony.

 
 
 
 
 

 

 
 
 
 

Bóg gwarantuje ci, że możesz mieć życie wieczne, w Jego Synu Jezusie Chrystusie, w prezencie. Bo czymże jest dar, jak nie prezentem?! Czy przyjmiesz ten prezent od Boga? Czy też może wolisz iść własną drogą i starać się zaspokoić Bożą sprawiedliwość poprzez własne uczynki? Zastanów się co zrobić? Kto jest mądrzejszy? Ty i twoja religia, wiara we własne siły, czy też Bóg? Będziesz wierzył w swoją moralność i na niej oprzesz swoją wieczność, czy też zrobisz jak mówi Słowo Boże. Przyjmiesz dar od Boga, prosząc Go o wybaczenie i usprawiedliwienie.

 
 
 
 
 

 

 
 
 
 

A może powiesz, że przecież nie jesteś w końcu taki zły. Są gorsi od ciebie. Pewnie rozglądając się dookoła siebie znajdziesz takich. Lecz popatrz na siebie! Czy ty nie grzeszysz? Nie zgrzeszyłeś nigdy? A pamiętasz co jest zapłatą za grzech? Śmierć. Za twoje grzechy – twoja śmierć. Bóg nie będzie ciebie oceniał w porównaniu z innymi. To, że są tacy co mordują, gwałcą, kradną itd. itd. można mnożyć w nieskończoność, nie usprawiedliwia cię samego. Oni poniosą karę za swoje grzechy, lecz ty poniesiesz za swoje.

 
 
 
 
 

 

 
 
 
 

Również twoje dobre uczynki nie przykryją twoich grzechów. Tylko śmierć. I albo będzie to twoja śmierć, albo Jezusa Chrystusa. Twój wybór. Póki żyjesz możesz zdecydować, która śmierć będzie zapłatą za twoje grzechy.

 
 
 
 
 

 

 
 
 
 

Dzisiaj możesz podjąć decyzję i zdecydować o swojej wieczności. Możesz powierzyć swoje życie Jezusowi i zaufać, uwierzyć Jemu, że ma moc cię zbawić, lub zapłacić samemu – śmiercią wieczną. Ale pamiętaj, tylko wiara w Jezusa Chrystusa może cię zbawić. Wiara w to, co uczynił Jezus na krzyżu. Wiara w Jego zbawczą śmierć. Zbawczą dla ciebie, gdyż na krzyżu Jezus umarł za twoje grzechy, abyś ty nie musiał umierać.

 
 
 
 
 

 

 
 
 
 

Efezjan 2:8-9
Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar;
Nie z uczynków, aby się kto nie chlubił.

 
 
 
 
 

 

 
 
 
 

Zatem, jak postąpisz? Czy, jak ten człowiek, wyślesz swoją prośbę zaraz po usłyszeniu tej wspaniałej nowiny, czy też wolisz ciągnąć swoje życie takie, jakie jest i umrzeć jako duchowy bankrut? Wybór należy do ciebie, ale ja zachęcam cię: Wybierz śmierć Chrystusa, a zyskasz życie wieczne.