Kupiłem nowe mieszkanie! Mam dobrą pracę na etacie! Wsparłem finansowo budowę studni w Afryce! Jestem honorowym krwiodawcą! Mam szczęśliwą rodzinę i wielu przyjaciół! Cieszę się dobrym zdrowiem! Dałem na święta prezenty dzieciom z biednych rodzin! Opowiedziałem ewangelię nieznajomemu w pociągu!

Co łączy wszystkie wyżej opisane kwestie? One związane są z radością. I chyba każdy człowiek, adekwatnie wierzący lub niewierzący, wypowiadając jedno z powyższych stwierdzeń, będzie się cieszył. Można dodać mnóstwo innych rzeczy do tej listy. Każdy człowiek ma swoje radości. Ale z czego powinniśmy się radować najbardziej?


(17) Powróciło tedy owych siedemdziesięciu dwóch z radością, mówiąc: Panie, i demony są nam podległe w imieniu twoim. (...) (20) Wszakże nie z tego się radujcie, iż duchy są wam podległe, radujcie się raczej z tego, iż imiona wasze w niebie są zapisane. (Ew. Łukasza 10:17-20)

Pan Jezus nie podzielił radości swoich uczniów z tego, iż demony są im podległe w jego imieniu. A zwrócił im uwagę na coś dużo ważniejszego - na zbawienie.

Przez średnio kilkadziesiąt lat życia na ziemi, każdy człowiek przeżywa wiele radości i wiele smutków. Jednak sprawy doczesne, choćby nawet najwspanialsze, nijak się mają do wieczności. Czy jesteś pewny swojego zbawienia? Czy radujesz się z tego, że twoje imię jest zapisane w Ksiądze Żywota (Obj. 3:5)? Czy twoje grzechy zostały przebaczone? Czy będziesz żyć wiecznie z Chrystusem?

Nic nie może się równać z przejściem ze śmierci, do życia. Nic nie powinno sprawić większej radości, jak Boża łaska okazana grzesznikowi, jak ratunek od wiecznego potępienia...

Ja mam tę radość. A Ty?