Zastanawiałem się dość długo, o czym mam napisać w moim pierwszym artykule, dodanym na stronę. Jest tyle rzeczy, którymi chciałbym podzielić się z innymi. Człowiek rodzi się na nowo, zostawia stare życie za sobą, łącznie z wielkim pochłaniaczem czasu – telewizorem, ale i tak czasu mu brakuje. Wiem, wiem, za dużo chcę na raz. Chcę dużo czytać, dużo słuchać, dużo pisać, dużo mówić… Tak się nie da. Najważniejsze to utrzymywać i pogłębiać moją jakże jeszcze krótką społeczność z Jezusem Chrystusem. A z resztą po kolei. Tylko, że tak wiele jest do zrobienia…

 


Czego mogę się nauczyć od moich dzieci? To tytuł kazania Mirosława Kulca, pastora zboru Kościoła Zielonoświątkowego w Chełmnie. Nie jest to pierwsze kazanie Kulca, z którym się zetknąłem. Jednak zdarzyło się tak, że posłuchałem go dwa razy w ciągu 4 dni, bardzo ważnych jak się okazało dla mnie dni. O tym jednak niedługo napiszę w moim świadectwie.

 


Zaprawdę powiadam wam, jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebios. (Ew. Mateusza 18:3)

 


To są niesamowite słowa Jezusa Chrystusa, który mówi jasno i wyraźnie. Jeśli nie będziemy jak dzieci, nie będziemy zbawieni. Nie oznacza to oczywiście, że mamy przebrać się w dziecięce ubrania i trzymać smoczek w buzi. Mamy stać się dziećmi bożymi...

 


Jakże wiele uświadomił mi Mirosław Kulec w swym kazaniu. Jakże wiele można się nauczyć od dzieci. Jak wiele ja mogę się nauczyć od mojego 4-letniego Wiktorka. Może wyda się to dziwne, że dorośli mają się uczyć od swoich dzieci. Jednak z perspektywy naszego zbawienia jest to rzecz niezbędna. Jest to pewnik. Są to słowa Jezusa Chrystusa. Ale czego mamy się od dziecka nauczyć? Po pierwsze jest to szczerość. Po drugie w pełni akceptowana przez dziecko zależność od rodziców. Po trzecie czystość i niewinność. Nie będę tutaj streszczał całego kazania, którego mam nadzieję po prostu posłuchacie. Chcę tylko zwrócić uwagę na kilka bardzo prostych, ale bardzo ważnych prawd.

 


Szczerość. Czy my dorośli potrafimy być zawsze szczerzy? Czy potrafimy mówić innym, co myślimy na dany temat? Czy nie boimy się zranić lub obrazić drugiej osoby przez powiedzenie prawdy? Dzieci nie myślą w taki sposób. Mówią prosto z mostu to, o czym w danej chwili myślą. Nie zastanawiają się, jakie może to pociągnąć za sobą konsekwencje. I my dorośli, powinniśmy też być szczerzy w relacji z Bogiem. Jeśli jest nam źle, powiedzmy mu o tym, jeśli jest dobrze, podziękujmy Bogu. Jeśli zgrzeszymy, to nie udawajmy że nic się nie stało, że może Bóg tego nie widział. Jesteśmy grzeszni i tego nie zmienimy. Wiedząc to Bóg posłał nam swojego syna Jezusa Chrystusa, który umarł właśnie za nasze grzechy.

 


Zależność. Nasz Wiktorek jest znakomitym przykładem na to, że dla dziecka jest rzeczą całkowicie naturalną, iż we wszystkim co robi jest zależne od swoich rodziców. I jest mu z tym dobrze. Wie, że nie musi zarabiać, aby dostać jedzenie, ubranie, zabawki. Wie, że gdy dzieje mu się jakaś krzywda, to zaraz zjawi się tata lub mama i wszystko znowu będzie dobrze. Wie, że jak zrobi coś złego, to rodzice go nie zostawią. Że nie wystawią go za drzwi i nie powiedzą, że miarka się przebrała. Tak i my, chcąc dostać się do Królestwa Niebios, musimy zaakceptować i radować się pełną zależnością od Boga. Gdy powierzamy swoje życie Chrystusowi nie musimy się już niczego bać. Wiemy wtedy, że on jest z nami na dobre i złe, że nie ma takiej rzeczy, za którą by się na nas obraził i nie chciał już dłużej znać. Jeśli upadniemy, to nie zastanawiajmy się zbyt długo nad tym, po prostu wstańmy. Przeprośmy Boga za nasz grzech i idźmy dalej. Jeżeli dzieje nam się coś złego, to ufajmy w to, że Bóg nas nie opuści, że nas uratuje. Oczywiście czasem jest tak, że to, co w naszych oczach jest dla nas złe, to za jakiś czas okazuje się, że jest dokładnie na odwrót. I Bóg o tym wiedział od początku. Dlatego wydawało się nam, że nas zostawił, a on nad nami czuwał. Zapisane jest także w Biblii, że nie musimy martwić się o rzeczy doczesne, materialne. Że żyjąc w Chrystusie i głosząc Słowo Boże dostaniemy wszystko, czego będzie nam potrzeba. I jedzenie i ubranie. Nie musimy brać dwóch, czy trzech etatów, żeby zaspokoić potrzeby własnej rodziny. Oczywiście rodząc się na nowo zdajemy sobie sprawę z tego, że potrzebujemy jakby mniej, że dobra duchowe są ważniejsze od materialnych, że mamy tak naprawdę wszystko, czego nam potrzeba.

 


Czystość i niewinność. Przed Bogiem jesteśmy nadzy. Tylko nam się wydaje, że możemy się przed nim ukryć, tak po prostu czasami schować. Że pod ubraniami Bóg nie zobaczy naszego serca... Dziecko może biegać nago po domu i się tego nie wstydzi. Dziecko wie, że nawet jak się schowa na moment do szafy, to i tak mama lub tata go za chwilkę znajdą. Dziecko nie żyje złudzeniami. A my dorośli czasem uciekamy przed Bogiem. Czasem wydaje nam się, że Go w ogóle nie ma. Albo chcielibyśmy tego na jakiś czas. Ale On jest. I przed Nim zawsze jesteśmy nadzy, jak małe dzieci. Przed Bogiem nie ukryjemy swego serca...

 


Na koniec chciałbym zwrócić się do osób, które uważają, że Biblia jest tylko w części prawdziwa, że możemy ją traktować wybiórczo. Jakbyś się czuł, jako ojciec lub matka, gdyby przyszło do Ciebie Twoje małe dziecko i powiedziało, że co prawda wie, że jesteś jego rodzicem, ale jednocześnie powiedziało by, że jesteś kłamcą, że nie wierzy w Twoje słowa? Jakbyś się wtedy czuł? Bądźmy jak dzieci w stosunku do Boga, a wejdziemy do Królestwa Niebios!

 


Jeszcze raz gorąco zachęcam do posłuchania tego właśnie kazania Mirosława Kulca.

 

posłuchaj

 


A wszystko to dla chwały Jezusa Chrystusa, naszego Pana i Zbawiciela.