Drukuj

Gdybym miał podać jeden przykład człowieka, który w swoim życiu bezgranicznie ufał Bogu, byłby to bez wątpienia George Muller. Żył on w XIX wieku i nie bez przyczyny nazywano go ojcem dzieci bezdomnych z Bristolu. W założonych przez niego sierocińcach schronienie znalazło na przestrzeni 60 lat ponad 120 tyś. dzieci. Przez jego ręce przeszło ponad półtora miliona funtów, co nawet dzisiaj jest kwotą astronomiczną. Jednak to nie te statystyki sprawiły, że stał się on znany w Anglii i na całym świecie. Muller miał kilka szalonych zasad, szalonych z ludzkiego punktu widzenia. Nigdy nikogo nie prosił o pieniądze, nie urządzał żadnych zbiórek, nie brał żadnych pożyczek, nie pobierał żadnych opłat. Wierzył, że jeśli dane działanie i pomysł jest z woli Boga, to Bóg sam zaspokoi wszystkie potrzeby z tym związane. Z jego strony potrzebna była wyłącznie wiara i modlitwa.

Zachęcam do przeczytania książki i obejrzenia filmu o Georgu Mullerze. Zachęcam też do przeczytania kilku moich refleksji o Georgu i zaufaniu Bogu.


Człowiek wierzący jest o niebo w lepszej sytuacji, niż niewierzący. Bóg jest jego Ojcem, podczas gdy ojcem człowieka niewierzącego jest diabeł (zobacz 1 list Jana 3 rozdział). Bóg chce dla swoich dzieci wszystkiego, co dobre. Nawet gdy je karci, to też czyni to wyłącznie dla ich dobra (zobacz 12 rozdział Listu do Hebrajczyków). Diabeł chce natomiast dla swoich dzieci tylko tego, co złe. Może dać bogactwo, władzę, czy sławę, ale nie dla dobra danej osoby, lecz w celu wpędzenia jej w coraz większy grzech i oddalenie od Boga. Człowiek wierzący w Jezusa nie jest już dzieckiem diabła, lecz nadal jednak jest kuszony przez tego, który chodzi jak lew ryczący wokół wierzących (zobacz 1 List Piotra 5 rozdział). W Księdze Przysłów czytamy takie oto słowa:

Zaufaj Panu z całego swojego serca i nie polegaj na własnym rozumie! Pamiętaj o Nim na wszystkich swoich drogach, a On prostować będzie twoje ścieżki! Nie uważaj się sam za mądrego, bój się Pana i unikaj złego! (Ks. Przy. 3:5-7)

Ale czy jest łatwo całkowicie ufać Bogu, tak we wszystkim? Nie, to nie jest łatwe. Czasem w życiu wierzących górę bierze własny rozum. Czasem człowiek wierzący gubi prostą ścieżkę Pana, idąc w lewo czy w prawo za podszeptami diabelskimi. George Muller swoim życiem pokazał, że można jednak Boże Słowo wcielić w czyn, choćby dookoła wszyscy uznali cię za głupca i stukali się w czoło.

 

George Muller był pastorem w Anglii w czasach, gdy bogatsi członkowie kościoła wykupywali sobie miejsca w ławkach na niedzielnych nabożeństwach. Głównie z tych pieniędzy dany zbór płacił pensję swojemu pastorowi. Jednak George wiedział, że taka praktyka jest sprzeczna z Bożym Słowem (zobacz List Jakuba 2 rozdział), gdyż dzieliła ona ludzi na lepszych (bogatszych) i gorszych (biedniejszych). George postanowił to zmienić. Odtąd nikt nie mógł rezerwować sobie lepszych miejsc. Jednak w ten sposób potencjalnie wypłata George'a uległa zmniejszeniu. George wierzył jednak w to, że Bóg zajmie się i tą kwestią. Wierzył, że członkowie kościoła będą z własnej woli dzielić się swoimi pieniędzmi, a jeśli nie, to Bóg znajdzie inny sposób na utrzymanie George'a i jego rodziny. I nie zwiódł się!

Po swoim nawróceniu George marzył o wyjeździe na misję. W grę wchodziły takie kraje jak Rumunia, Austria czy Rosja. Jednak Pan pokazał mu, że jego pole misyjne jest bardzo blisko, w Anglii, w Bristolu. Zanim George założył klub śniadaniowy dla sierot, usłyszał od swojej żony takie pytania:

"Czy masz pojęcie, ile ich się tu zgłosi? Czy myślałeś o tym, jak wiele dzieci będziemy w stanie wykarmić? Jak ty sobie to wyobrażasz George? Zwykle ledwo nam starcza na jedzenie dla naszej trójki."

George spokojnie odpowiedział żonie:

"Jeśli dzieło to pochodzi od Pana, On sam się o to zatroszczy i udzieli nam zaopatrzenia."

I faktycznie. Pan zaopatrywał Georga i jego rodzinę we wszystko, co było niezbędne w jego służbie wśród sierot. Pan pobudzał serca ludzi do wspierania najpierw klubu śniadaniowego, a później prowadzenia sierocińców. Setki, a później tysiące bezdomnych dzieci znalazły dzięki temu dom, jedzenie, ubranie, a co ważniejsze usłyszały o Bogu. Mogły zobaczyć na własne oczy i doświadczyć tego, że Bóg jest godzien zaufania i nigdy się z niczym nie spóźnia! George zrealizował swój życiowy cel - pokazał wszystkich wokół, dzieciom i dorosłym, że słowa z kazań o konieczności całkowitego zaufania Bogu można wcielić w życie i praktykować, tak na co dzień.

 

A jak jest dzisiaj? Ludzie niewierzący nie ufają Bogu, bo Bóg dla nich nie istnieje. Niektórzy z nich zwracają się jednak do Boga w obliczu ciężkich doświadczeń, jakie spotykają ich w życiu, czasem w ostatniej chwili przed swoją śmiercią. Ludzie wierzący generalnie ufają Panu Jezusowi, który ich zbawił od wiecznego potępienia, dał życie wieczne i obdarował wszystkim, co jest potrzebne do życia i pobożności (zobacz 2 List Piotra 1 rozdział). Jednak i u wierzących pojawiają się chwile zwątpienia. Gdyby tak nie było, wówczas końcówkę 10 rozdziału, cały 11 i początek 12 rozdziału listu do Hebrajczyków można by było uznać za niepotrzebne... A znajdujemy tak takie oto słowa zachęty:

Nie porzucajcie więc ufności waszej, która ma wielką zapłatę. Albowiem wytrwałości wam potrzeba, abyście, gdy wypełnicie wolę Bożą, dostąpili tego, co obiecał. (Hebr. 10:35-36)

oraz

Dlatego opadłe ręce i omdlałe kolana znowu wyprostujcie, i prostujcie ścieżki dla nóg swoich, aby to, co chrome, nie zboczyło, ale raczej uzdrowione zostało. (Hebr. 12:12-13)

 

Niestety, zbyt często ludzie wierzący polegają na własnym rozumie, próbując przechodzić przez doświadczenia i próby o własnych siłach. A takie podejście jest z góry skazane na porażkę. Bo przecież doświadczenia, przez które przechodzą dzieci Boże, są właśnie po to, aby się uczyć zaufania do Boga i właśnie Bogu oddać chwałę za ich przejście. Ten, który stworzył niebo i ziemię, ludzi i zwierzęta, słońce, księżyc i wszystkie gwiazdy, ma moc aby rozwiązać każdy problem swojego dziecka. Nie przypadkowo Pan Jezus powiedział:

szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc o dzień jutrzejszy, gdyż dzień jutrzejszy będzie miał własne troski. Dosyć ma dzień swego utrapienia. (Ew. Mat. 6:33-34)

 

Jednym z najwspanialszych przykładów zaufania Bogu, jaki znajdujemy w Biblii, jest historia trzech Żydów - Szadracha, Meszacha i Abed-Nego, którzy nie posłuchali rozkazu króla Nebukadnesara i nie oddali pokłonu złotemu posągowi - obcemu bogu, który został postawiony w prowincji babilońskiej przez króla. W obliczu straszliwej kary za sprzeciwienie się rozkazowi króla - wrzucenia żywcem do rozpalonego pieca, ci trzej Żydzi zachowali wiarę i zaufanie do Boga, stwierdzając:

Jeżeli nasz Bóg, któremu służymy, może nas wyratować, wyratuje nas z rozpalonego pieca ognistego i z twojej ręki, o królu. A jeżeli nie, niech ci będzie wiadome, o królu, że twojego boga nie czcimy i złotemu posągowi, który wzniosłeś, pokłonu nie oddamy. (Ks. Daniela 3:17-18)

Oni nie uzależniali swojej wiary i zaufania od tego, czy Bóg ich ocali. Wierzyli, że ma On moc ich wyratować, jednak całkowicie zdali się na Bożą wolę w tej sprawie. Podjęli jednak odważną i bezkompromisową decyzję nie oddania czci obcemu bogu. I stał się cud! Zostali wrzuceni do pieca, ale włos im z głowy nie spadł! Następnie ten sam król, który kazał ich zabić, zadziwiony tym wydarzeniem, wypowiedział te słowa:

Nebukadnesar odezwał się i rzekł: Błogosławiony niech będzie Bóg Szadracha, Meszacha i Abed-Nega, który posłał swojego anioła i wyratował swoje sługi, którzy na nim polegali, którzy zmienili rozkaz królewski, a swoje ciała ofiarowali, byle tylko nie służyć i nie oddać pokłonu żadnemu innemu bogu jak tylko swojemu. Dlatego wydaję rozkaz: Ktokolwiek, należący do jakiegoś ludu, plemienia i języka, wypowie bluźnierstwo przeciwko Bogu Szadracha, Meszacha i Abed-Nega, będzie rozsiekany na kawałki, a jego dom zamieniony w kupę gruzu, gdyż nie ma innego Boga, który by mógł wybawić, jak tylko ten. (Ks. Daniela 3:28-29)

 

A jak jest z moim zaufaniem do Boga? Chciałbym, żeby zawsze było tak, jak w przypadku George'a Mullera lub trzech wyżej opisanych Żydów. Niestety, nie zawsze tak jest... Tak jak każdy wierzący przechodzę próby i doświadczenia mojej wiary, tak jak każde Boże dziecko jestem karcony, gdy grzeszę. Ciągle się uczę zaufania do Boga. Teraz będę miał ku temu kolejną wspaniałą okazję. Bóg pobłogosławił mnie i Kasię dzieckiem - córeczką Zosią!

12 listopada 2012 r. jest kolejnym pięknym dniem w naszym życiu. Jednocześnie wiem, że nie będzie lekko wychowywać trójkę dzieci w naszym mieszkanku. Przed nami wiele radości, ale też pewnie pojawi się nieraz smutek, czy chwile zwątpienia. Lecz jest ktoś, kto nas zrozumie. Jest ktoś, kto nas nie zostawi. Jest ktoś, kto nigdy nas nie zawiedzie. To Jezus Chrystus - Bóg Wszechmogący, który sam przeszedł przez cierpienia i próby, żeby teraz dopomóc tym, którzy przez próby przechodzą (zobacz 2 rozdział Listu do Hebrajczyków).

Jakże pragnę mu ufać! Jakże chcę moją wiedzę teoretyczną przekładać zawsze na praktykę! Mogę tylko z wiarą powtórzyć za apostołem Pawłem:

Albowiem jestem tego pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani potęgi niebieskie, ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani moce, ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. (List do Rzymian 8:38-39)

 

Zachęcając raz jeszcze do obejrzenia filmu i przeczytania książki o Georgu Mullerze, proszę wszystkich braci i siostry w Chrystusie o modlitwę za moją rodzinę, o modlitwę za nasze wytrwanie w wierze do końca. Amen.